Muszę powiedzieć że jestem przeszczęśłiwa, bo po 3 dniach blog ma już ponad 100 wyświetleń! Dziękuje za zainteresowanie i obiecuje że w poniedziałek dodam pierwszy rozdział, chciałam jeszcze prosić was o pozostawianie waszych opinii w formie komentarzy.
Ps. Zostawiajcie linki do waszych blogów na Spamie! :D
Pozdrawiam!
Jasmine ;*
niedziela, 21 lipca 2013
sobota, 20 lipca 2013
Sowa (*^*√
HEJ!
Chciałam tylko uprzedzić, że pierwszy rozdział opublikuje na 99% w poniedziałek, w weekendy mam w domu dużo mniej czasu, bo matka nie pracuje, i gdyby zobaczyła co piszę to już dawno dostałabym Avadą...
Moja mama... cóż po prostu nie toleruje HP. </3
Ale mnie to nie powstrzyma, więc do Poniedziałku!
Pozdrawiam!
Jasmine <3
Chciałam tylko uprzedzić, że pierwszy rozdział opublikuje na 99% w poniedziałek, w weekendy mam w domu dużo mniej czasu, bo matka nie pracuje, i gdyby zobaczyła co piszę to już dawno dostałabym Avadą...
Moja mama... cóż po prostu nie toleruje HP. </3
Ale mnie to nie powstrzyma, więc do Poniedziałku!
Pozdrawiam!
Jasmine <3
piątek, 19 lipca 2013
Prolog - bo każda historia jakoś się zaczyna.
Nazywam się Jasmine Isabelle Lestrange.
Tak, dobrze widzicie, jestem córką słynnej wariatki Bellatrix. To znaczy, byłam, bo moja Matka od jakiegoś czasu jest tylko kupką popiołu. Wychowałam się w Anglii, ale rodzice chcieli żebym zgodnie z tradycją Lestrange'ów uczyła się w Szkole Magii Beauxbatons. W sumie, może to i lepiej. przynajmniej mogłam wymigać się od Śmierciożerstwa. Trudno w to uwierzyć, ale córka najbardziej zaufanych poddanych Czarnego Pana, chrześnica Lucjusza Malfoya a jednocześnie dziewczyna o korzeniach rodu Blacków, ma zupełnie inny stosunek do czystości krwi niż prawie cała jej rodzina. Nigdy nie akceptowałam poglądów które wpajała mi matka, uważałam ją za chorą psychicznie (i dużo się nie pomyliłam).
Mimo to kochałam rodziców, bo jak można nie kochać ludzi którzy całe swoje życie robili dla ciebie to co uważali za najlepsze? Nawet jeśli mijało się to z prawdą, to przecież nic nie mogłam poradzić na ich szaleństwo, zwłaszcza matki.
Pozostało mi wykorzystać jedyne dwie cechy charakteru które odziedziczyłam po rodzicach, czyli dar aktorstwa i manipulacji.
Tym było całe moje życie, Grą Pozorów.
Ale teraz zaczynam nowy etap, mogę zmienić wszystko, mam 16 lat, matka nie żyje a ojciec nie powinien opuścić Azkabanu przed moimi 38 urodzinami - 22 letni wyrok równa się śmierci lub zamianie w przysłowiowe 'warzywo', więc moje życie należy wreszcie do mnie.
Na szczęście nie jestem zdana tylko na siebie, mam dwie ciotki i kuzynów. Jednak rodzinną wisienką na torcie jest mój ukochany wuj, z Syriuszem rozumiemy się praktycznie bez słów.
Może się wydawać dziwne że Syriusz żyje, przecież moja matka go zabiła, cóż miała zamiar.Okazało się że pra pra pra... dziadkowie rzucili na ród Blacków zaklęcie, które nie pozwala na zabice jednego Blacka przez innego. To dość zabawne, bo nasza rodzinka ma tendencje do mordowania kogo popadnie, więc jednak mądrość przodków nie zna granic.
W każdym bądź razie, to teraz moje życie, mam okazje żyć bez udawania, we Wrześniu zaczynam naukę na 6 roku w Hogwarcie (co równa się uprzykrzaniu sobie nawzajem życia z moim 'braciszkiem' Smokiem).
Mam nadzieje że nie będę tego żałowała.
Tak, dobrze widzicie, jestem córką słynnej wariatki Bellatrix. To znaczy, byłam, bo moja Matka od jakiegoś czasu jest tylko kupką popiołu. Wychowałam się w Anglii, ale rodzice chcieli żebym zgodnie z tradycją Lestrange'ów uczyła się w Szkole Magii Beauxbatons. W sumie, może to i lepiej. przynajmniej mogłam wymigać się od Śmierciożerstwa. Trudno w to uwierzyć, ale córka najbardziej zaufanych poddanych Czarnego Pana, chrześnica Lucjusza Malfoya a jednocześnie dziewczyna o korzeniach rodu Blacków, ma zupełnie inny stosunek do czystości krwi niż prawie cała jej rodzina. Nigdy nie akceptowałam poglądów które wpajała mi matka, uważałam ją za chorą psychicznie (i dużo się nie pomyliłam).
Mimo to kochałam rodziców, bo jak można nie kochać ludzi którzy całe swoje życie robili dla ciebie to co uważali za najlepsze? Nawet jeśli mijało się to z prawdą, to przecież nic nie mogłam poradzić na ich szaleństwo, zwłaszcza matki.
Pozostało mi wykorzystać jedyne dwie cechy charakteru które odziedziczyłam po rodzicach, czyli dar aktorstwa i manipulacji.
Tym było całe moje życie, Grą Pozorów.
Ale teraz zaczynam nowy etap, mogę zmienić wszystko, mam 16 lat, matka nie żyje a ojciec nie powinien opuścić Azkabanu przed moimi 38 urodzinami - 22 letni wyrok równa się śmierci lub zamianie w przysłowiowe 'warzywo', więc moje życie należy wreszcie do mnie.
Na szczęście nie jestem zdana tylko na siebie, mam dwie ciotki i kuzynów. Jednak rodzinną wisienką na torcie jest mój ukochany wuj, z Syriuszem rozumiemy się praktycznie bez słów.
Może się wydawać dziwne że Syriusz żyje, przecież moja matka go zabiła, cóż miała zamiar.Okazało się że pra pra pra... dziadkowie rzucili na ród Blacków zaklęcie, które nie pozwala na zabice jednego Blacka przez innego. To dość zabawne, bo nasza rodzinka ma tendencje do mordowania kogo popadnie, więc jednak mądrość przodków nie zna granic.
W każdym bądź razie, to teraz moje życie, mam okazje żyć bez udawania, we Wrześniu zaczynam naukę na 6 roku w Hogwarcie (co równa się uprzykrzaniu sobie nawzajem życia z moim 'braciszkiem' Smokiem).
Mam nadzieje że nie będę tego żałowała.
~ * ~
Oto i prolog, nie jest na pewno świetny, ale mam nadzieje że komuś się spodoba. :P
Jeśli chodzi o styl, to staram się spełniać oczekiwania.
Zawsze trudno mi zacząć coś tak, żebym była z tego zadowolona. Zresztą , to całkiem nowy temat więc nie mam żadnego odniesienia ale to dobrze bo historia powstaje całkowicie z mojej głowy ... :)
Proszę o komentowanie, opinie są dla mnie siłą napędową. :)
Chętnie przeczytam też wasze opowiadania, zostawiajcie linki w spamowniku.
Ps. W moim opowiadaniu, jak już pewnie zauważyliście Syriusz żyje, klątwa Belli nie zadziałała prawidłowo z powodu zaklęcia przodków. :P
Pozdrawiam!
Jasmine :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)